Litaratura Łacinkaj ([info]litrturlacinkaj) wrote,
@ 2006-08-03 04:01:00
Previous Entry  Add to memories!  Tell a Friend  Next Entry
Novaja Ziamla. VI. Kala Ziamlanki


HAŁOŬNAJA
I. LAŚNIKOVA PASADA
II. RANICA Ŭ NIADZIELKU
III. ZA STAŁOM
IV. NA PIERŠAJ HASPADARCY
V. PIAREBARY 

VI. KALA ZIAMLANKI

Ja budu rady, kali ŭdasca
Majim ludcam u vašaj łascy
Choć na karocieńki časočak
Zaniać choć cieśnieńki kutočak.
Žyćcio jich, praŭda, niecikava,
Pra jich nidzie nia chodzić słava,
Ab jich historyj nie składajuć,
Pra jich i piesień nie śpiavajuć,
Aproč viatroŭ, što nudna ŭ płocie
Zimoj u horkaj adzinocie
Chałodny śnieh niasuć-ździrajuć
I biednym ludziam bajki bajuć
Ab žyćci, doli jich pachiłaj
I płačuć-stohnuć nad mahiłaj,
Dzie kości jich u prachu tlejuć —
Adny viatry jich pažalejuć.
Ale nia kožny ściamić movy
I žalby vietru miž budovy:
Čaho jon žałasna śpiavaje,
Kamu jon piesieńki składaje?
I baćku skora syn zabudzie —
Karotka pamiatka ab ludzie,
Ab prostym ludzie. I takaja
Ŭsim biednym dola vypadaje:
Prajści svoj kruh, pramarnavacca
I nieviadomymi astacca
Dy być zabytymi tut ŭsimi —
I svajakami i čužymi.
I mnie zaŭsiody horka stanie,
Kali ja ŭbaču na kurhanie
Pad šerym prykładam draŭlanym
Prypynak viečny sielanina.
Stajić tam kryžyk-siracina,
Sivieńkim mocham ŭvieś ubrany,
Z paviazkaj biełaj, damatkanaj.
Pytaju: chto tut pačyvaje?
Dziaŭčyna, moža, maładaja
U poŭnym ćviecie krasy-siły
Syšła biaz času da mahiły?
Ci zdatny chłopiec-małajčyna?
Maŭčyć mahiła sielanina.
A chto pachovan, ja nia znaju
I smutak mocny ŭ sercy maju.
A tut zakopany navieki
Nadziei, radaść čałavieka
I hora schovana lichoje —
Žyćcio biadačaje ludzkoje.
Maje znajomyja niaŭzračny,
Ničym nia słaŭny i nia značny,
Ŭsio ludzi prostyja, małyja,
Choć pa-svajemu i ŭdałyja,
Ale ŭdałymi jich nia ličuć.
Žyvuć, ciarpliva dolu smyčuć
I kryž niasuć mužyčy cicha,
Dabra nia bačačy z-za licha.

Dy što zrabić? Ja b sam byŭ rady
Nia viedać kryŭdy toj i zdrady,
Što prosty lud niasie viakami
Svajimi ŭłasnymi harbami.
Dy horkaj praŭdy nie schavaješ,
Jaje nijak nie ašukaješ.
Dy i navošta? Kryj nas, Boža!
A praŭda mnie ŭsiaho darožaj,
I baćka praŭdzie vučyŭ zmala,
Dyk z hetaj praŭdaj stupim dalej.

Dzień dobry, novaja miaścina!
Spatkaj ty nas, jak maci syna
Pa časie doŭhaje razłuki,
I razharni pryvietna ruki
Dla tych, chto zmušany ŭ niavoli
Žyvicca chlebam tvajho pola;
Zirni ty śvietłym vokam łaski,
Aviej kryłom pryhožaj kazki,
Kab heta žyćcie-puciavina
Była nam śvietłaja časina;
Uzbroj nadziejami nam hrudzi,
Bo my tvaje, ziamielka, ludzi!
Na pieršy pohlad niecikava
Parečča toje vyhladała,
I smutkam serca kałychała
Starych biarezin hetych łava,
Što na bałocie miž lasami
Šumieła hołymi viarchami.
Było ŭsio tut paraskidana:
I prasły nizkija parkana
Z truchlavych šuł pavyjaždžali,
I treski kučami lažali
Pa ŭsim dvary i na dryvotni;
Stary chlaviec biez padvarotni,
Humno sa streškaj pasiviełaj,
Abroššaj mocham, abaprełaj,
Pryhrebnik, chata — ŭsio dačysta
Kazała jasna, hałasista
Ab nieparadku, zapuścieńni,
Ab haspadarskim nieradzieńni.
Ślaźmi Michašča zaliłasia —
Takoju jamaju zdałasia
Staraja chata ŭ try akoncy!
Paroh jana pierastupiła —
O, Boža dobry, jak niamiła!
Ci śviecić tut kali choć sonca?
Było tak ciomna, nieprytulna,
Ŭ hrazi-bałocie ŭsio ahulna:
Jak pieč, jak stol, i ścieny, łavy,
I duch prakisły, duch truchlavy
Z usich kutkoŭ dychnuŭ siardzita.
Ziamla na jamy ŭsia pabita.
Było vidać, što tut lipieli
Da času ludzi i nia dbali,
Hrazi nikoli nie źnimali,
Rabić paradku nie chacieli,
Žyli pa-śvinsku, kaćmakami
I ŭ dobraj zhodzie z prusakami.

Viasna była jašče ŭpačatku,
Ale śniahi ŭžo rastavali,
I družna ŭ poli bałbatali
Raŭki, račułki, i ŭ hramadku
Jany vadu svaju źlivali,
Ad snu haji, lasy budzili
I ludziam dušu viesialili.
I ŭsio patrošku ažyvała:
Na drevie pokaŭka taŭščała,
Ŭ sabie listočak dalikatny,
Pachučy, śviežańki, pryŭdatny
Na dobrym soncy hadavała.
Staryja chvoi i jaliny,
Daloka kinuŭšy haliny,
Hladzieli choraša, luboŭna,
Jak jich patomki zhodna, roŭna
Stajali hožaj čaradoju,
Schiliŭšyś k soncu hałavoju.
Ŭ lasach, hajach drazdy śpiavali,
Ŭ bałotach knihaŭki kryčali;
A ŭ niebie ŭdzień i viečarami
Vysoka roŭnymi šnurami
Źlataŭsia vyraj žuraŭliny,
I amiarćviełyja daliny
Budzili zvonkim svajim krykam,
Jak by pryvietnym hetym zykam
Vitali rodnyja bałoty,
Hustyja łozy i čaroty.
I na dušy niejk viesialeła,
I serca radaści chacieła,
A dumki cichija i mary
Na dušu kłali svaje čary.
Chaciełaś žyć, ušyr raźniacca,
Za dolu lepšuju zmahacca;
Ŭźnimaliś hrudzi: čuliś siły,
I božy śviet zdavaŭsia miły.

Pamału, zvolna j u Pareččy
(Takaja ŭroda čałavieča)
Zžyvaliś ź miescam, pryvykali,
Hniazdo staroje zabyvali,
I praz jakich dźvie-try niadzieli
Ŭžo viesialej na śviet hladzieli
Budynki hetyja staryja —
Jany zrabiliś jak nia tyja.
Ahledzieŭ jich Antoś, padpraviŭ
I šuły novyja pastaviŭ
Ŭ hniły parkan, i łom sabrali,
Dy šyby ŭ vokny paŭstaŭlali,
Bo nie lubili nieparadku,
I pačali žyć znoŭ spačatku.

Dy jznoŭ biada: praz hod viasnoju
Zhareła chata z varyŭnioju
I ŭvieś nabytak, što byŭ ŭ domu.
Pažar toj vybuchnuŭ, jak z hromu,
Choć jon i mieŭ svaje pryčyny.
Jak na biadu, pajšli mužčyny
I Ŭładzik ź jimi ŭrassypnuju:
Adzin u les, toj da adboru,
Z sachoju treci ŭ hetu poru
Araŭ dzieś pasieku staruju;
Dyk što mahła z dziaćmi małymi
Zrabić žančyna adziniutka?
I ŭsio zhareła dačyściutka,
Prapała marna ŭ čornym dymie.
Zaznała žalu haspadynia:
Ŭ ahni zhareła jaje skrynia
Z usim pasaham i nabytkam;
Prapali chusty jaje, śvitka,
Zhareli krosny, rad bahoŭ
I hrošaj sorak siem rubloŭ.
Choć, praŭda, Kostuś nie zbajaŭsia
I śmieła z požaram zmahaŭsia:
Zvałok harošyny z paścieli,
Tady, jak vopratki hareli,
I ź jimi doŭha jon nasiŭsia,
Až poki zrub nie pavaliŭsia.
Biada, choć płač, i dzie dziavacca?
Kudy ad choładu schavacca?
I maci ź dzietkami małymi
Niadzieli dźvie žyła z svajimi.
A na pažaryščy časova
Źjaviłaś novaja budova —
Ziamlanka-budačka małaja,
Ŭ adno akieniečka, kryvaja,
Ale da času dobra j heta.
Tym časam sonca jšło na leta,
Dyk tak-siak kidaliś, kačaliś,
Choć duža z horam spaznavaliś.
Kala ziamlanki tut pryvietna
Hareŭ ahońčyk čuć prymietna,
Aby nia źvioŭsia. Viečarami
Tut maci ŭchodžvałaś z harškami,
Siamji viačeru hatavała,
Tady ziamlanka ažyvała:
Śmiajaliś dzieci, mitusiliś,
Jak ryba ŭ bukcie, varušyliś,
Biarviency, tresački ściahali
Dy na ahońčyk padkidali.
Šuhała połymia pravorna,
Jak by čahoś kamu śmiajałaś
I to svavolna ŭhoru rvałaś,
To raśściłałasia pakorna.
A vietryk, złodziej, nie stryvaje,
Z-za chatki chitra nalataje,
Ŭ ahońčyk raptam uvarviecca;
Ahoń tudy-siudy matniecca
I dymam vietra adbivaje,
Jak by tych žartaŭ nie prymaje.
A na dvare ŭžo viečareje,
I nočka blizka, zmrok huścieje,
Ahońčyk koler svoj mianiaje
I sčyrvan-žoŭty blesk prymaje;
I moŭknuć ptuški ŭ ciomnym lesie;
Barančyk božy ŭ padniabieśsi
Blaje markotna nad bałotam,
Jak by šukaje jon kaho tam,
I heta smutnaje blajańnie
Ŭ cišy bałot u čas źmiarkańnia
Na sercy žalem addajecca,
I ŭ dušu žurbaju lijecca,
I mary roznyja navodzić.
I dumka vyniknie — prachodzić,
Jak tyja chmarki na zachodzie,
Što bieź śladočka, byccam cieni,
U smutnym niknuć zadumieńni.
Maŭkliva-ścišna ŭsio ŭ pryrodzie!
Napracavaŭšyś, spačyvajuć
Usie starejšyja — chto ŭ chatcy,
A chto ŭ humnie va ŭsioj apratcy —
I hetak nočki prasypajuć.
I voś, byvała, viečarami
Kala ahońčyku časami
Aleś i Kostuś zasiadziacca.
A jak užo pačnie źmiarkacca
I zorki ŭ niebie zamihajuć,
Pužać jich strachi pačynajuć.
Tady braty radkom sadziacca,
Plačo ŭ plačo, ale pryznacca,
Što strašna jim, nichto nia choča.
“Aleś! ty čuješ, jak rahoča
Ŭ bieraźniaku barančyk božy?
Ale ci viedaješ, z čym schožy
Toj drobny rohat? Mnie zdajecca,
Antoś Tacianin tak śmiajecca!” —
I chłopcy ŭraz zarahatali,
Dy ŭraz ža śmiech toj abarvali:
Vakoł było ŭsio tak spakojna,
Dyk hety śmiech niejk nieprystojna
Siudy, ŭ pakoj načny, ŭryvaŭsia —
Samim jim dzikim jon zdavaŭsia.
Maŭčać jany. Kaścior pałaje,
Vakoł usiudy ćma hustaja
Pilnuje plamku ahniavuju
I hetu norku załatuju,
Što ŭ nietrach ćmy ahoń śvidruje,
Kab źniščyć blesk. Ahoń siarduje
I ćmie nijak nie paddajecca;
Časami połymia prarviecca,
I ćma siardzita schisianiecca,
Adskočyć dalej napaŭkroka.
Ahoń bliščyć, jak voŭča voka.
Pavoli dreŭcy daharajuć,
I cicha iskrački ŭźlatajuć
I hasnuć borzda bieź śladočka.
Ŭžo pozny čas, hłyboka nočka,
A chłapčuki siadziać maŭkliva
I navakoł hladziać pužliva.
U jich fantazyi dziacinaj,
Zatkanaj strachu pavucinaj,
Ŭstajuć načnyja strachi, zdani,
I zyki čujucca pahani,
Čaraŭnika i čaraŭnicy,
I łopat kryllami načnicy.
A kožny kust jim dzieda rodzić
Taho, što ŭsiudy łazić, chodzić
Ź miaškom i mylicaj-kulboju
I z doŭhaj sivaj baradoju,
Idzie i dzietak zabiraje,
Śled baradoju zamiataje.
Na poli nieba les strachlivy
Stajić zaciaty, nieruchlivy.
Što jon ŭ sabie ciapier chavaje?
Snujecca niečyść tam lichaja,
Miarćviak pad jełkaj prytuliŭsia,
Na jich ciapier utarapiŭsia
I zaraz miortvaju rukoju
Pačnie chryścić pierad saboju,
Kab ruch adniać, skavać jich siłu,
Kab zaciahnuć jich u mahiłu.
Tam chodzić strašny voŭk-badziaha,
Razbojnik kradziecca, tulaha,
Z akryvaŭlonaju rukoju
I z strašnaj ciažkaj bułavoju.
Šalony biehaje, pužaje,
Kaho ni strenie — ŭsich kusaje...
“Nu, što, brat Kostuś, ci bajśsia?
Kudy tak pilna ty hladziš ŭsio?!” —
Aleś pacichieńku pytaje
I ruku brata nie puskaje. —
“Ci bačyš što?” — “Nie, tak, ničoha!” —
Havoryć Kostuś, a ŭ samoha
Na łob kučomka napaŭzaje... —
“Mo pojdziem, bratka?” — jon havoryć.
Aleś achvocien i nia sporyć,
Braty za ruki pabiarucca,
Ŭ ziamlanku vobcas paniasucca. 

VII. DZIADŹKA-KUCHAR
VIII. ŚMIERĆ LAŚNIČAHA
IX. NOVY LAŚNIČY
X. NA PANSKAJ SŁUŽBIE
XI. DZIEDAŬ ČOVIEN
XII. SESIJA
XIII. PADHLAD PČOŁ
XIV. DAREKTAR
XV. “NAČATKI”
XVI. VIEČARAMI
XVII. VOŬK
XVIII. ZIMA Ŭ PAREČČY
XIX. NA REČCY
XX. KALADY
XXI. TAJEMNYJA HUKI
XXII. NA HŁUŠCOVYCH TOKACH
XXIII. PANSKAJA PACIECHA
XXIV. VIALIKDZIEŃ
XXV. LETNIM ČASAM
XXVI. AHLAD ZIAMLI
XXVII. PA DAROZIE Ŭ VILNIU
XXVIII. DZIADŹKA Ŭ VILNI
XXIX. NA ZAMKAVAJ HARY
XXX. ŚMIERĆ MICHAŁA



Create an Account
Forgot your login or password?
Login w/ OpenID
English • Español • Deutsch • Русский…